Wiele miast (380)

Raport money.pl. Budowa autostrady A1 będzie droższa o 400 milionów złotych

Autostrada A1 z Tuszyna do Częstochowy miała być gotowa na Euro2012. Nadal nie jest. Rząd twierdzi, że znalazł nowy pomysł na jej budowę. Tyle, że - jak sprawdził portal money.pl - o 400 mln zł droższy od poprzedniego scenariusza. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad szacowała, że wybudowanie A1 z Tuszyna w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego do Częstochowy kosztowałoby około 3,672 mld zł. Ale wiadomo, że ta prognoza jest już nieaktualna. Dlaczego? Bo to nie GDDKiA będzie budowała tę drogę.

Reklama
Rząd chce, by zajęła się tym tzw. drogowa spółka specjalnego przeznaczenia. Zapisano to nawet w rządowym programie budowy dróg, ogłoszonym z wielką pompą pod koniec sierpnia. W tym samym programie nie znalazła się jednak kluczowa informacja: za ile specjalna spółka wybuduje drogę.
 
Kwota zapisana została w innym rządowym programie: "Śląsk 2.0". Według tego dokumentu będzie to 4,1 mld zł. Czyli ponad 400 mln zł drożej, niż szacowała drogowa dyrekcja. Skąd ta rozbieżność?
 
- Kwota ujęta w programie Śląsk 2.0 jest jedynie szacunkiem, zaś koszt inwestycji ustalony zostanie po rozstrzygnięciu przetargu i wyłonieniu wykonawcy zadania – przekazały money.pl służby prasowe Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.

 
A dlaczego wariant, że drogę ma budować specjalna spółka jest o kilkaset milionów droższy niż wariant, gdyby zajęła się tym GDDKiA? Na to konkretnej odpowiedzi brak. - Budowa odcinka przez drogową spółkę specjalnego przeznaczenia będzie z wielu względów, w tym ekonomicznych, korzystniejszym wariantem realizacji tej inwestycji - przekonuje tylko ministerstwo. Szczegółów nie zdradza.
 
Oficjalne statystyki podają, że ruch między Tuszynem a Częstochową to 30-45 tysięcy samochodów na dobę. To dużo. Rząd przyznaje, że ten fragment A1 jest wśród najpilniejszych inwestycji na terenie całej Polski. Brakująca autostrada ma spinać gotową już A1 na Pomorzu i w centralnej Polsce z S8 z Warszawy i A1 na Śląsku, a także, dzięki A4, z miastami w południowej Polsce.
 
Aż dziwne, że tak ważnej drogi nadal nie ma. Zwłaszcza, że A1 ze Strykowa do Częstochowy miała być gotowa przed Euro 2012. Ale najpierw wygasła koncesja, bo konsorcjum, które miało budować drogę nie dopięło finansowania. Autostrada miała więc być budowana w systemie tradycyjnym, z pieniędzy budżetowych.
 
Następnie brakującą część autostrady między Strykowem a Pyrzowicami podzielono na dwie części. O ile fragment między Pyrzowicami a Częstochową zyskał status "w realizacji", to między Częstochową a Tuszynem nadal nic się nie dzieje. Były wiceminister transportu Radosław Stępień zakładał się nawet, że jeżeli droga nie będzie gotowa na Euro, to przejedzie tę trasę rowerem. Wiceminister dotrzymał słowa i przejechał na rowerze ponad 200 kilometrów, ale A1 nie wydłużyła się dzięki temu nawet o metr.
 
Czy wersja rządowa będzie tańsza? Odpowiedzią, jak pisze money.pl, jest pewien zabieg księgowy. Cała konstrukcja ze spółką specjalnego przeznaczenia powstała, by koszty budowy nie obciążały deficytu finansów publicznych. Wiceminister infrastruktury Paweł Olszewski tłumaczył ostatnio w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich, że autostrada będzie dochodowa i dlatego nie ma możliwości sfinansowania jej z pieniędzy unijnych. Spółka specjalnego przeznaczenia ma w całości należeć do Skarbu Państwa, a nadzorował ją będzie minister odpowiedzialny za transport. "Prace nad powołaniem spółki są zaawansowane" – zapewnił wiceminister.
 
Kilkaset milionów złotych kapitału założycielskiego dla spółki ma pochodzić z Krajowego Funduszu Drogowego. Resztę pieniędzy potrzebnych na budowę spółka ma zebrać z rynku. W ministerstwie portal money.pl dowiedział się, że opracowywany jest wniosek prenotyfikacyjny pomocy publicznej do KE. Mówiąc prościej, resort zapyta Komisję Europejską, czy taka konstrukcja, jaką sobie wymyślił, jest zgodna z unijnymi przepisami.
 
Źródło: Money
stat4u PortalPOLSKA.pl